***

***

Sądziłam,
że w przerwie od pisania
nagromadzą się we mnie
przeżycia, wspomnienia,
wątki wierszy.

Siadam jednak znów nad kartką,
jakby nie było śladu po ostatnich doznaniach…
Nadal tylko trwa „teraz” –
ale jakże już inne
od ostatniego zapisu…

Gdynia, grudzień 2025

Projekcja

Projekcja

Długo dręczyła mnie ta złość –

widziałam ją w formie twojej osoby,
i w tobie ją umieściłam.

Złości towarzyszył też strach –

nazwałam go
strachem przed tobą.

Niemało musiało się wydarzyć,
bym zrozumiała,
że „twoja straszna postać”
służyła jedynie za osłonę, woal,
chroniący mnie przed zetknięciem z emocjami,
które sama w sobie zrodziłam.

Gdynia, grudzień 2025

Jeszcze mogę

Jeszcze mogę

Bezduszne pokoje,
wytwory technologicznych myśli,
pędzących ślepo
za kolejnym gadżetem.

Dziś nurtuje nas,
jak usprawnić wnętrze,
oddać je pod opiekę elektronice.
Jak zmieścić przestrzeń w telefonie?

Na szczęście, mogę jeszcze
uchylić tu okno,
wpuścić ożywiające powietrze;

wyłączyć trupiobladą biel,
zapalić świeczkę,
tchnąć ciepło w ten kąt.

Mogę na głuchej ścianie
zawiesić obraz
(choćby sztucznie wygenerowany),
aby tylko żywił wyobraźnię;

przeczytać na głos fragment książki,
z nadzieją, że komunikaty AI
nie zagłuszą ludzkiej mowy;

zaprosić gościa –
niech jego obecność przepędzi pustkę.

Mogę jeszcze
wstawić do wazonu świeże kwiaty.
Wciąż mają moc
wypełniania pokoi
zapachem i życiem,
których brak w tych czterech ścianach
jak z katalogu.

Stegna, listopad 2025

Wizyta na Podkarpaciu

Wizyta na Podkarpaciu

W niedzielny poranek
na lotnisku w Rzeszowie
hipnotyzująca melodia
mszy świętej.

Skąd w hali przylotów i odlotów
duchowe brzmienie słów
księdza i pieśni Alleluja?

Sakralno-odurzające tło
dziwnie koi,
przypomina,
że jest niedziela.

Dziś odetchnę
pełną piersią,
ale dopiero w domu –
nad morzem.

Rzeszów, październik 2025

List do Marii Konopnickiej

List do Marii Konopnickiej

Droga Mario,

minęło ponad sto lat
od twojej śmierci,
a wciąż cię tu szarpią,
rozrywają na pół.

Jedni chcą ciebie
domatorkę, patriotkę,
co przy żarnowieckim biurku pisze Rotę.
Inni – kosmopolitkę,
której nie da się zamknąć w polskim muzeum.
Pewna grupa widzi w tobie
przykładną żonę i matkę,
inna – skandalistkę.
Dla niektórych jesteś symbolem
dydaktyzmu i poświęcenia,
dla innych – wyzwolenia.

Przestają tylko na chwilę
wyrywać sobie ciebie,
gdy wybrzmiewają twoje Słowa,
współczujące i pełne wzruszenia –
o magii dzieciństwa,
o cudzie przyrody,
o tym, kim powinien być człowiek dla człowieka.
Słowa poetyckie, misternie dobrane,
wdzięczne i dźwięczne
jak słowicza melodia.

Gdynia, październik 2025

Do kierowcy żółtego lamborghini

Do kierowcy żółtego lamborghini

Tak, twoje lambo
zwróciło moją uwagę.

Jego sylwetki, koloru, tempa
nie dało się nie dostrzec.

Nieobojętny mi był
dźwięk przyspieszającego auta.

Niski dudniący grzmot silnika
odebrał na chwilę moją czujność.

Na skutek mechanicznego ryknięcia
zalała mnie nagła fala potu
i przeszedł po mnie zimny dreszcz.

Drgnęły kruche nerwy –
raptownie pobudzone neurony
weszły na najwyższe obroty
pozbawione opcji szybkiego hamowania.

Gdynia, październik 2025

Po koncercie

Po koncercie

Po koncercie
pewnej znanej wokalistki
ludzie na gorąco dzielili się
opiniami:

– Pijana!
– Świetna!
– Widać było, że niedoszła samobójczyni…
– Przeszła samą siebie!

Największe jednak zagubienie
czułam w środku – we mnie,
nie umiejąc ocenić występu
samodzielnie.

Gdynia, wrzesień 2025

Na koncercie w sektorze VIP

Na koncercie w sektorze VIP

Maczałam palce
we wzburzonym morzu
blichtru
i wielkiego starcia sił
przebicia.

Gdy na chwilę spojrzałam za siebie
na łagodniejszą wodę,
i tych, co bawili się w niej wesoło,
pomyślałam:
o ile milej,
lżej…

Gdynia, wrzesień 2025

Własny kąt

Własny kąt

Wielkie szczęście
móc podróżować.

Tyle dni, tygodni, lat poza domem –
wśród innych widoków, zapachów,
ludzi, którzy obserwują świat
z innego kąta.

Jestem tym podróżom wdzięczna!
Dzięki nim wyraźniej widzę

dom. Wszystko w nim…
nie lepsze, nie gorsze, a inne.
Jestem tu, patrzę
z własnego kąta.

Przewóz, Kaszuby, sierpień 2025

W Przewozie

W Przewozie

Powstawały tu najpierw wiersze miłosne,
niewinnie erotyczne.
Potem pełne zachwytu nad przyrodą,
dziś – filozoficzne.

Po latach nadal odwiedzam to miejsce,
by w jeziorze nago płynąć obok Ciebie.
Już nie patrzymy sobie w oczy…,
wzrok kierujemy wspólnie przed siebie.

Jestem w Przewozie dla ciszy i spokoju,
wciąż wierna Tobie i pisaniu.
Choć moje związki z wami podlegają zmianom,
ciągle we mnie nadzieja o ich wiecznym trwaniu.

Mimo że domek tu prosty i skromny,
nie nadąża za modą,
chciałabym móc pod koniec powiedzieć:
przyjeżdżałam tu z kartką, długopisem i z Tobą.

Przewóz, Kaszuby, 2025