
Minęło kilka miesięcy od przyznania Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. W październiku 2022 roku dowiedzieliśmy się, że otrzyma ją Annie Ernaux, francuska pisarka urodzona w 1940 roku w Normandii. Emocje po ogłoszeniu werdyktu już opadły, książki Ernaux są ponownie dostępne, a ja zdążyłam przeczytać jej dwie najgłośniejsze powieści: Miejsce (1983) i Lata (2008). Mimo że z Latami spędziłam więcej czasu niż z krótkim Miejscem, to właśnie ono wywarło na mnie większe wrażenie. Na nim właśnie chciałabym się skupić.
Już dawno nie czułam się tak niepewna, wyrabiając sobie opinię na temat dzieła literackiego. Nie mogę powiedzieć, żeby czynniki zewnętrzne, jak prestiżowa nagroda czy opinie ludzi, z których zdaniem się liczę, nie wpływały na mój odbiór pisarstwa francuskiej autorki. Zawsze jednak staram się dochodzić do własnego, niezależnego osądu. Co zatem podpowiadają mi mój wewnętrzny głos i moja literacka intuicja? W tym przypadku mój stosunek pozostaje ambiwalentny – połowa mnie lubi Ernaux, a druga jest wobec niej krytyczna.

Podczas wakacji, które spędziłam głównie na przeprowadzce do nowego domu, udało mi się przeczytać trzy wartościowe książki: (1) Wspomnienie o Rainerze Marii Rilkem, napisane w 1932 roku przez przyjaciółkę poety Marię von Thurn und Taxis-Hohenlohe, (2) Nieznośną lekkość bytu (1982) Milana Kundery oraz (3) Księżyc i miedziak (1919) angielskiego autora Williama Somerseta Maughama. Wszystkie trzy pochłonęły mnie bez reszty i każdej chętnie poświęciłabym wiele uwagi, ale z braku czasu zdecydowałam się opisać tylko Księżyc i miedziak – powieść o fikcyjnym malarzu Karolu Stricklandzie, którego losy przypominają niezwykłe życie słynnego postimpresjonisty Paula Gauguina.





